W Polsce mówi się dużo o nierównościach. O tym, że jedni mają wszystko, a inni ledwie wiążą koniec z końcem. Ale kiedy widzimy twarde dane, różnice stają się naprawdę porażające. Boguszów-Gorce, niewielkie miasto w województwie dolnośląskim, zajmuje dziś pierwsze miejsce w rankingu najbiedniejszych miast w Polsce. Według danych Ministerstwa Finansów, dochody podatkowe w przeliczeniu na jednego mieszkańca wynoszą tu tylko 1008,96 zł rocznie. Dla porównania, najbogatsza gmina w kraju – Kleszczów – osiąga ponad 32 tysiące złotych. Czy można sobie wyobrazić większą przepaść?
Historia czterech miejscowości, które dziś walczą o przetrwanie
Boguszów-Gorce to nie jest miasto z długą metryką. Powstało w 1973 roku, kiedy połączono cztery miejscowości: Boguszów, Gorce, Kuźnice i Stary Lesieniec. Miejsce wyjątkowe – najwyżej położony rynek w Polsce (591 m n.p.m.), piękne górskie otoczenie, bliskość Wałbrzycha. Niestety, te atuty nie wystarczyły, by zatrzymać gospodarczy regres.
W czasach PRL Boguszów tętnił życiem. Wydobywano tu węgiel i baryt, a kopalnie dawały zatrudnienie i poczucie stabilności. Jednak po transformacji ustrojowej nadszedł czas zamknięć, restrukturyzacji i stopniowego upadku lokalnej gospodarki. Dziś miasto próbuje odnaleźć się na nowo – ale bez przemysłu i bez inwestycji jest to niezwykle trudne.
Kto jeszcze znalazł się w rankingu najbiedniejszych miast?
Z danych wynika jasno – Boguszów-Gorce to lider niechlubnego zestawienia najbiedniejszych miast w Polsce. Ale nie jest jedyny. W pierwszej dziesiątce są także:
- Grybów (woj. małopolskie) – 1108,33 zł
- Dynów (woj. podkarpackie) – 1154,08 zł
- Pszów (województwo śląskie) – 1174,48 zł
- Górowo Iławeckie (województwo warmińsko-mazurskie) – 1265,15 zł
- Bielawa i Piława Górna (województwo dolnośląskie)
Zaskakuje fakt, że aż trzy miasta z Dolnego Śląska znalazły się w tym niechlubnym rankingu. Choć region kojarzy się z Wrocławiem, rozwojem i inwestycjami – poza wielkimi ośrodkami wciąż są miejsca, które zostały w tyle.
Dlaczego jedne miasta się rozwijają, a inne biednieją?
To pytanie zadaje sobie wielu mieszkańców mniejszych ośrodków. Co sprawia, że w jednej gminie co chwilę powstają nowe firmy, a w drugiej brakuje nawet podstawowych usług? W przypadku takich miejsc jak Boguszów-Gorce, kluczowe są:
- brak nowych inwestycji, które tworzyłyby miejsca pracy,
- wysoka stopa bezrobocia,
- odpływ młodych i wykształconych ludzi,
- niewielkie wpływy z podatków lokalnych,
- problemy demograficzne i starzejące się społeczeństwo.
Miasto zostało po prostu zepchnięte na margines. Bez przemysłu, bez dużych inwestorów, z turystyką na niewielką skalę – trudno mówić o dynamicznym rozwoju.
Wskaźnik G – co mówi o stanie miasta?
Wszystko kręci się wokół tzw. wskaźnika G, który pokazuje dochody podatkowe przypadające na jednego mieszkańca. To nie tylko liczba – to informacja o tym, jakim budżetem dysponuje miasto, ile może zainwestować w edukację, transport, pomoc społeczną czy infrastrukturę. W przypadku najbiedniejszych miast w Polsce różnice bywają kolosalne:
- Boguszów-Gorce – 1008,96 zł
- Pszów (woj. śląskie) – 1174,48 zł
- Kleszczów – najbogatsza gmina – 32 477,69 zł
Czy samorząd z tak niskim budżetem może naprawdę zmienić życie mieszkańców? A może potrzebna jest silniejsza pomoc z zewnątrz?
Czy dla Boguszowa-Gorc jest jeszcze nadzieja?
Mimo trudnej sytuacji, najbiedniejsze miasto w Polsce nie składa broni. Lokalni włodarze podejmują starania, by zmienić wizerunek i przyciągnąć inwestycje. Rozwijana jest oferta turystyczna, podejmowane są działania promujące region. Miasto korzysta też z funduszy unijnych i programów rządowych, choć wyzwań jest więcej niż środków.
Paradoksalnie, położenie w górach i historyczne dziedzictwo mogą w przyszłości okazać się atutem – o ile zostaną mądrze wykorzystane. Kluczowe będzie też wsparcie z poziomu województwa i całego kraju. Bez niego, najbiedniejszym miastom po prostu nie uda się odbić od dna.
Bieda, która mówi więcej niż liczby
Boguszów-Gorce to dziś coś więcej niż tylko kolejna miejscowość w kryzysie. To symbol wszystkich tych miast w Polsce, które wypadły z głównego nurtu rozwoju. Dane z Ministerstwa Finansów pokazują tylko czubek góry lodowej – za liczbami stoją ludzie, ich codzienne problemy i poczucie pozostawienia samym sobie.
Czy ten stan rzeczy można zmienić? Oczywiście, ale potrzeba do tego nie tylko środków, ale i świadomości, że Polska to nie tylko metropolie, lecz także mniejsze miasta, które zasługują na realne szanse. Inaczej ranking najbiedniejszych miast w Polsce co roku będzie wyglądał tak samo – z tymi samymi nazwami, tymi samymi problemami i… coraz mniejszą nadzieją.

Cześć! Nazywam się Mateusz Kujawski i tworzę dla Ciebie tego bloga. Jestem absolwentem kierunku Finanse, Rachunkowość i Ubezpieczenia na Uniwersytecie Warszawskim. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec dwóch cudownych synów, a także pasjonat edukacji ekonomicznej. Swoją „edukacyjną misję” czynię poniekąd na łamach bloga forumppp.pl, który prowadzę hobbystycznie.










0 komentarzy